Z pamiętnika Krysi

O Autorze

Moje zdjęcie
Z kijami chodzę od 2011 roku. Miałam wtedy 61 lat. Nigdy nie byłam typem sportowca. Jedynym sportem, który uprawiałam to było żeglarstwo, a wiadomo, że tam pracuje bardziej wiatr niż nasze mięśnie i serce. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez chociażby minimalnej aktywności sportowej.

Zlot Nordic Walking w Sokołowsku – sobota

14.09.2018

W dniach 8 – 9.09.2018 r. wzięłam udział w Zlocie Nordic Walking w Sokołowsku. Udało mi się namówić na ten pobyt Jadwigę i wraz z nią przybyłyśmy w przeddzień zlotu do uroczego Ośrodka Szkoleniowo – Wypoczynkowego Leśne Źródło w Sokołowsku.

Leśne Źródło to stary, przepiękny budynek otoczony zadbanym ogrodem z tarasem, altaną, a także mostkiem nad strumykiem, gdzie można wspaniale spędzić czas.

Gospodarzami tego ośrodka są przesympatyczni ludzie, służący wszelaką pomocą i wspaniale oraz obficie nas karmiący.
W sobotę rano, gdy na miejscu są już wszyscy uczestnicy odbywa się spotkanie organizacyjne z organizatorami zlotu: Aleksandrem Wilanowskim z NordicSklep / Aleksander Wilanowski oraz jego siostrą Barbarą Nord.
Aleksander Wilanowski to jeden z prekursorów nordic walking w Polsce, autor filmu i książki “Nordic Walking dla każdego”, szkoleniowiec, który mówi o sobie, że ma na swoim koncie tysiące duszyczek, które zaraził miłością do kijków.
Następuje prezentacja uczestników. Było nas nieco ponad dwadzieścia osób, w tym także czwórka dzieci z kilkumiesięcznym Mikołajem na czele. Na zlot przybyli ludzie z całej Polski: od Pogorzelicy, Sławna, Słupska, Poznania po Zduńską Wolę, Dąbrowę Górniczą i Wrocław, który dominował.

Wszyscy zostajemy obdarowani koszulkami z nadrukiem zlotu oraz innymi drobnymi upominkami.
Po przeprowadzeniu rozgrzewki, krótkim szkoleniu i filmowaniu naszej techniki wyruszyliśmy do schroniska Andrzejówka. Szliśmy urokliwą trasą pod górę, dość kamienistą, ścieżkami Gór Suchych. Pogoda dopisała. Było wprawdzie wietrznie, ale jak na wrzesień dość ciepło i słonecznie. Pokonaliśmy przeszło pięć kilometrów. W “Andrzejówce” czekał na nas obiad.

Po krótkim odpoczynku i pamiątkowej fotografii wyruszyliśmy w drogę powrotną.

Droga powrotna miała być krótsza. Szliśmy czerwonym szlakiem, najpierw wąską ścieżką nad skarpą,

później stromym zboczem w dół.

O zachowaniu techniki nie było mowy. W tych warunkach pokonaliśmy ok. 3 km. Szczęśliwie wszyscy dotarliśmy na miejsce bez żadnej kontuzji. Należy podziwiać rodziców z małymi dziećmi, którzy również pokonali tą trudną trasę.

Wieczorem natomiast w namiocie Tipi

odbyło się spotkanie integracyjne przy grillu z pyszną karkówką i sałatkami oraz pieczeniem kiełbasek przy ognisku.

W międzyczasie Olek omówił naszą technikę chodzenia, projektując zrobione nam filmy. Wiemy co i jak musimy poprawić, żeby doskonalić naszą technikę.
Na spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Marek (dusza towarzystwa) ma urodziny. Był więc przepyszny tort z tutejszej cukierni, szampan

 i gromkie 100 lat.

Moglibyśmy tak świętować do rana, ale następnego dnia czekał nas intensywny dzień.