Z pamiętnika Krysi

O Autorze

Moje zdjęcie
Z kijami chodzę od 2011 roku. Miałam wtedy 61 lat. Nigdy nie byłam typem sportowca. Jedynym sportem, który uprawiałam to było żeglarstwo, a wiadomo, że tam pracuje bardziej wiatr niż nasze mięśnie i serce. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez chociażby minimalnej aktywności sportowej.

Marsz Po Zdrowie na łyżwach

7.01.2016

Na ostatnim treningu Nordic Walking Marcin zaproponował wspólne wyjście na łyżwy w Święto Trzech Króli. Tak więc w dniu 6 stycznia 2016r. wybraliśmy się na lodowisko Ligawa przy Stadionie Inea przy ul. Bułgarskiej. Był to pierwszy dzień tej zimy, kiedy w nocy popadał śnieg i było dość mroźno. Jechałam nieodśnieżonymi ulicami Poznania z prędkością 30-40 km/godz. Na szczęście nie było dużego ruchu, więc i kolizji nie było. Do stadionu dotarłam na czas. Szybko się przebrałam i na lód. Byłam pełna obaw. Nie miałam łyżew na nogach 22 lata. Po lodzie poruszałam się bardzo ostrożnie. Szybko zaczęły mnie boleć piszczele. Powoli jednak oswoiłam się z jazdą i szło mi coraz lepiej. Jak się okazało, nie tylko ja miałam długą przerwę w uprawianiu tego sportu. A nasi trenerzy to dopiero dwa razy byli na łyżwach. Było nas z Marszu Po Zdrowie ok. 30 osób.

Świetnie się bawiliśmy. Marcin próbował jazdy do tyłu przy pomocy pingwina.

Postanowiliśmy częściej robić takie wypady na lodowisko.