Z pamiętnika Krysi

O Autorze

Moje zdjęcie
Z kijami chodzę od 2011 roku. Miałam wtedy 61 lat. Nigdy nie byłam typem sportowca. Jedynym sportem, który uprawiałam to było żeglarstwo, a wiadomo, że tam pracuje bardziej wiatr niż nasze mięśnie i serce. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez chociażby minimalnej aktywności sportowej.

Marsz na powitanie Nowego Roku

2.01.2016

2 stycznia 2016 r. w końcu zawitał do nas śnieg (wprawdzie niewielki, ale zrobiło się biało) i mróz. 
Po tych nienaturalnych plusowych temperaturach w grudniu było to zaskoczeniem, ale i oczekiwane. Wprawdzie wiał dość silny wiatr i było nieprzyjemnie, ale na zapowiedziany marsz stawiła się dość liczna grupa ludzi. Po półtoragodzinnym marszu, przerywanym na ćwiczenia siłowe powitaliśmy Nowy Rok szampanem (kierowcy naturalnie bezalkoholowym).

Basia przyniosła pyszną tartę czekoladową, a Stasiu własnej roboty pierniczki.
Było sympatycznie, jak zawsze, ale wszyscy szybko uciekali do domu z powodu mrozu i wiatru.