Z pamiętnika Krysi

O Autorze

Moje zdjęcie
Z kijami chodzę od 2011 roku. Miałam wtedy 61 lat. Nigdy nie byłam typem sportowca. Jedynym sportem, który uprawiałam to było żeglarstwo, a wiadomo, że tam pracuje bardziej wiatr niż nasze mięśnie i serce. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez chociażby minimalnej aktywności sportowej.

Korona Wielkopolski – Rożnowice 2016

29.09.2016

17 września 2016 r. rozpoczęła się trzecia edycja Korony Wielkopolski. Podobnie jak w ubiegłym roku po raz drugi inauguracja została zorganizowana w Rożnowicach w Ośrodku Terapii Uzależnień MONAR, którego podopieczni znacząco zaangażowali się w obsługę miasteczka zawodów. Pogoda dopisała. Było słonecznie i ciepło. Zawodnicy w liczbie 347, w zdecydowanej większości kijkarze, przybyli do Rożnowic poprzebierani i umalowani w barwach jesieni,

gdyż cechą charakterystyczną zawodów Korony Wielkopolski jest zawsze jakiś motyw przewodni. We wrześniu jest to powitanie jesieni. Jesienne akcenty na swoich ubraniach mieli również sędziowie, spiker a także fotograf.
Tym razem ze mną na zawody pojechały po raz pierwszy Iwona, Janka i Ola.
Przypadła mi rola wprowadzającej w tajniki organizacji zawodów. Po odebraniu pakietów startowych, przypięciu numerów i chipów udałyśmy się na miejsce rozgrzewki, którą o 12.oo w rytmie Pszczółki Maja poprowadziła Helena Szulc. O 12.20 padł pierwszy strzał startera. Kolejno startowali kijkarze na 10 km i 5 km w poszczególnych kategoriach wiekowych od najmłodszych do najstarszych, biegacze i dzieci. Trasa prowadziła duktami leśnymi. Szło się dobrze. Słońce nawet w lesie przebijało się przez korony drzew. Na mecie na każdego zawodnika czekały pamiątkowe medale,

które składają się w jedną całość i tworzą niesamowitą koronę, której podstawę można wygrać w różnych konkurencjach lub kupić po zakończeniu zawodów.
Po marszu czekał na nas posiłek regeneracyjny w postaci smakowitej grochówki, kiełbaski  z rusztu (bardzo pikantnej), pyszny chlebek, który można było posmarować domowym smalcem i przegryźć kiszonym ogórkiem. Dla spragnionych była jeszcze kawa i herbata, a Helenki Mama przywiozła przepyszny placek i owoce z własnego ogródka.
Oprócz marszu i biegu można było uczestniczyć w zumbie, w grach i zabawach dla dzieci i dorosłych, skorzystać z bezpłatnej analizy składu masy ciała oraz wziąć udział w licytacji charytatywnej na rzecz chorego Franka, czy zrobić sobie zabawne zdjęcie w okolicznościowej fotobudce.
Marsz Po Zdrowie reprezentowała dość liczna grupa zawodników. Było nas przeszło 30 osób.
O godz. 15.oo rozpoczęła się dekoracja zawodników. Zawodnicy za wywalczone miejsca otrzymali drewniane statuetki w kształcie zamku, wieży lub strażnicy. Te statuetki mają swoją planszę województwa wielkopolskiego z zaznaczonymi miejscami poszczególnych etapów.
Sprawia to niesamowite wrażenie. Z marsz Po Zdrowie aż pięć osób stanęło na najwyższym miejscu podium. Ja zajęłam 11 miejsce w mojej grupie wiekowej z czasem 45:36 min. Jest to mój zdecydowanie lepszy wynik niż w ubiegłym roku, gdzie wprawdzie zajęłam 10 miejsce, ale miałam czas 47:01. Na poprawę wyniku na pewno wpłynął mój pobyt w Chycinie, gdzie przez kilka dni pracowaliśmy nad poprawą naszej kondycji.
Atmosferę zawodów w Rożnowicach świetnie przedstawia film nakręcony przez przedstawicieli portalu “Chodzę z kijami”.
Ogólnie mogę uznać te zawody za bardzo udane. Wspaniała pogoda, doborowe towarzystwo i niezły wynik pozwalają na zachowanie miłych wspomnień z Rożnowic.