Zostań instruktorem Nordic Walking
Wyprawa po zdrowie
Pomysł na prezent
Filmy instruktażowe
Korona Wielkopolski 2016/17

Halloweenowy marsz oczami i uszami Arlety :)

Sobotni Mroczny Marsz został przełożony na niedzielę z przyczyn pogodowych.  Najodważniejsi stawili się na polance tuż przy lasku jak zwykle w dobrych nastrojach i  chociaż czapki z głów zwiewało wszystkim, a deszczyk straszył - czekaliśmy w napięciu na plan mrocznych zmagań. Wszystkie przebrane osoby wzbudzały podziw i śmiech zarówno  naszych trenerów, jak też i innych zebranych. 
Jak głosiła historia przekazana na początku spotkania - Straszny Stwór zesłał na ziemie dwa Stworki, które miały nas, czyli Ludzi przeprowadzić przez mroczny las w poszukiwaniu ukrytego skarbu, wykonując po drodze rozmaite zadania. Stwory nic nie mówiły i wyglądały dość przyjaźnie – jeden był trochę większy, a drugi trochę mniejszy. Mniejszy Stworek dał nam pierwsze zadanie w postaci listu. Każdy po kolei miał wymyślić ćwiczenie, żeby pozostali w ramach rozgrzewki się pogimnastykowali i w ten sposób przygotowali swój organizm do wyprawy. Ciężko nam to szło, ale znalazło się paru śmiałków i zadanie zaliczyliśmy, dlatego Stworki gestem zaprosiły nas do lasu. Wyposażeni w czołówki wyruszyliśmy po przygodę przy dźwiękach przerażającej muzyki, potykając się o korzenie i  pieńki. Słychać było porykiwania dzików, mruczenie niedźwiedzia, hulający przeraźliwie wiatr i mnóstwo innych niezidentyfikowanych odgłosów. 
Nasze Stworki zrobiły się głodne i kolejne zadanie gotowe - z pajęczyny musieliśmy powyciągać pająki. Obleśne zajęcie!!! Każdy się uśmiechał, ale przerażenie było! J Gdy Stworki się najadły  gestem ręki kazały nam iść dalej. Odgłosy dzikich zwierząt nie opuszczały nas ani na moment, a  niektórzy  zaczęli się nawet zastanawiać czy jakiś prawdziwy zwierz nas nie zaatakuje, dlatego wszyscy szli zadziwiająco blisko siebie ;) 
Dotarliśmy do kolejnego zadania, a Mniejszy Stworek dał nam kolejny list do przeczytania. Musieliśmy znaleźć w ciemnościach dziewicę albo obcięte dłonie i złożyć w ofierze Strasznemu Stworowi!! Po krótkich poszukiwaniach udało nam się znaleźć dwie przerażające zakrwawione ręce, a zadanie polegało na przeniesieniu ich do miejsca złożenia. Dłoni tych nie można było dotykać własnymi rękoma, a osoba je trzymającą miała zakaz poruszania nogami. Trzeba przyznać, całe zadanie wymagało od nas sporej gimnastyki. 
Gdy już dotarliśmy do miejsca złożenia ofiarykolejne zadanie. Anatomia człowieka się  kłania- puzzle z kości. Dobrze że nasze Stworki się zlitowały i dały nam na kartce wzór, bo do rana byśmy tego zadania nie zrobili. Najzabawniej było, gdy zastanawialiśmy się jak wygląda kość miednicy lub czym się różni obojczyk od kości przedramienia, ale zaliczyliśmy. 
W następnym zadaniu mieliśmy wypuścić lampiony, ale niestety jeden poległ na liściach, a dwa kolejne zawisły na drzewie.  Baliśmy się strasznie czy las się nie zapali, ale na szczęście nic się nie stało. Strasznemu Stworowi nie spodobała się złożona wcześniej przez nas ofiara o czym poinformował nas przy pomocy petardy, dlatego cała grupa musiała podjąć decyzję czy w tej sytuacji ryzykujemy i idziemy dalej, czy też zawracamy. Oczywiście jednogłośnie stwierdziliśmy, że ryzykujemy ;) Musieliśmy więc przejść przez Bramę Katuszową, za którą nie mogliśmy używać mowy pod groźbą utraty Stworów. W ciszy dotarliśmy do kolejnego listu i wtedy padło przerażenie co się stanie jak nasze Stworki znikną?? Jak wyjdziemy z tego lasu?? Jak przeczytać list bez użycia mowy?? Straszny Stwór jednak w nagrodę za naszą odwagę pozwolił przeczytać list jednej osobie. To tutaj musieliśmy odnaleźć ukryty skarb. Działając sami, błąkając się pomiędzy krzakami – odnaleźliśmy go!!! Srebrne pudło ukryte było na drzewie, a w środku pyszne babeczki z logo MARSZ PO ZDROWIE. Stwory się ujawniły, mogły już z nami rozmawiać i wyprowadziły nas z tego ciemnego lasu, który w nocy wygląda jeszcze bardziej przeraźliwie niż w dzień. Tak właśnie zakończył się mroczny spacer. Myślę, że wszyscy się dobrze bawili i na takie imprezy będą przychodzili :)


relacja by: Arleta


facebook