Zostań instruktorem Nordic Walking
Wyprawa po zdrowie
Pomysł na prezent
Filmy instruktażowe
Korona Wielkopolski 2016/17

Wspomnienie o Arturze

„Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” – a niektórzy odchodzą za szybko…

Był z nami dwa lata, a wydaje się, że od zawsze. Artur dołączył do naszej drużyny Marsz Po Zdrowie w 2012 roku i błyskawicznie łyknął bakcyla Nordic Walking. Od samego początku dołączył do grupy sportowej, trenującej w pocie czoła w Lasku Marcelińskim. Jego zaangażowanie zaprocentowało już w sierpniu na zawodach Pucharu Polski w Osielsku, gdzie zajął trzecie miejsce w swojej kategorii wiekowej na dystansie 5 km.

Od wyników sportowych ważniejsza jednak dla Artura była przyjaźń z nami wszystkimi, podobnie jak On zakręconymi na punkcie marszu z kijkami – kijkowymi świrusami. To chyba właśnie Artur ukuł to określenie, a my kupiliśmy je z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli z Jego pozytywną energią, radością życia i optymizmem. Szybko stał się – co przyjęliśmy jako rzecz oczywistą – naszym nieformalnym liderem i koordynatorem, zwłaszcza przy organizacji spotkań w okolicznościach pozakijkowych. Na treningach postawa Artura była dla nas inspiracją – dość powiedzieć, że na łamaniu prędkości był On jednym z nielicznych, którzy nigdy nie „pękli” i nie zeszli na kółko powrotne.

Artur będzie się nam jednak zawsze kojarzyć się z jednym – z Jego wierszowanymi komentarzami o każdym treningu, które pisał regularnie i rozsyłał nam mailem (no, może czasem pomijając trenerów :)), a my zbieraliśmy Jego twórczość (niektórzy nawet w formie drukowanej). A gdy czasem kogoś przypadkiem pominął w swoim wierszu, to pominięty, jeśli domagał się swoich praw, zawsze doczekał się wersji 2.0 ostatniego wierszyka. Arturowa poezja stworzyła niepowtarzalny klimat w naszej grupie.

Kiedy niespodziewanie tej zimy Artur trafił do szpitala, zabrakło nam tej wspaniałej atmosfery. Jednak nie daliśmy Mu poczuć się samotnie i zawsze mógł liczyć na odwiedziny Świrusów, a towarzyszyła nam wszystkim – do samego końca – nadzieja na wyleczenie i powrót Artura na zajęcia naszej grupy Marsz Po Zdrowie. Los jednak okazał się okrutny i 28 marca tego roku Artur odszedł – na swój ostatni Marsz… a nasza grupa nie będzie już taka sama jak kiedyś.

Arturze, zostaniesz w naszych sercach na zawsze i wiemy, że na treningach i zawodach będziesz za nas tam z Góry trzymał kciuki…

Wiemy też, że kiedy się tam wszyscy spotkamy na górze to znowu będziemy razem trenować i będzie jak dawniej!
z wyrazami współczucia dla rodziny
grupa MarszPoZdrowie

P.S: dziękujemy Ci Janku za ciepłe słowa, które w naszym imieniu napisałeś o Arturze.


facebook